Odkąd zostaliśmy państwem
demokratycznym, odkryliśmy w sobie niemal wszyscy potrzebę komentowania.
Komentowania wydarzeń, zachowań, wyglądu, sposobu wypowiadania się itd itp. To
dobrze. Ważne jest zdanie każdego z nas, oczywiście pod warunkiem, że unikamy
wulgaryzmów, słów ewidentne poniżających innych. Źle jest, kiedy zaczynamy
krytykować ułomności fizyczne, lub wyznanie czy orientację. Nie ulega
wątpliwości, że najwięcej uwagi poświęcamy aktorom, celebrytom i oczywiście
mniejszej lub większej rangi politykom. Tym, którzy za pośrednictwem rozmaitych
mediów bywają "u nas w domu", choć nie zawsze do niego zapraszani.
Dziś poświęcimy nieco czasu byłemu politykowi, któremu wydawło się, że coś
znaczy gdy nim był, a dziś wydaje nam się, że jemu się wydaje, że znaczy
jeszcze więcej. Nie owijając w bawełnę, wg niego większość z nas to zwyczajni
frustraci. Wydaje się, że VII kadencja, szczególnie senatu niektórym na zdrowie
nie wyszła. Dziś okazuje się, że jeżeli ktoś nie przepada za imieniem Marek to jest
to oczywiście frustrat, jeżeli ktoś nie potrafi kochać go i podziwiać takim
jakim jest, to też jest to oczywiście frustrat. Najwięksi frustraci to
oczywiście ci, którzy krytykują kolejne dzieło jego życia, pomnik uwielbienia
dla samego siebie i niezłe źródło dodatkowego przychodu, czyli ratusz. Zresztą,
cokolwiek ktoś skrytykuje, w czym bezpośrednio lub pośrednio brał udział, to
oczywiście wynika to z małości krytykującego, która jest ni mniej ni więcej
wynikiem jego, tego krytykanta, ciągłej frustracji. Frustrat to takie
przeciwieństwo jego. Człowieka sukcesu, byłego ideanego wspólnika, byłego
sprawnego senatora, byłego wizjonerskiego właściciela fabryki, byłego
wielkodusznego sponsora. Wszędzie jak wiemy dał się poznać z jak najlepszej
strony. Dziś epatuje nas nonsensami, żeby nie powiedzieć groteskową powagą, za
pośrednictwem swego kolejnego dziecka-maskotki, czyli Extra. Tutaj, oczywiście
poza nim i tymczasem Niedźwieckim, to niemal wszyscy są frustratami. Koledzy z
PiS-u, bo wyszli z koalicji, a ich poseł śmiał mieć wątpliwości co do formalnej
uczciwości władz miasta, z którymi jak na razie się mocno identyfikuje, koledzy
z SLD, bo jednoznacznie opowiedzieli się przeciwko temu co robi 3P na czele z
Andrzejem Brockim (słyszałem, że był w Sieradzu załatwiać Florczakowi robotę).
Oczywiście największymi frustratami są ni mniej ni więcej tylko członkowie
Platformy Obywatelskiej. Nie dość, że nie widziała nam się zbytnio koalicja z
nimi, to wciąż mamy jakieś pretensje do prezydenta i do całej tej ekipy. Wogóle
okazuje się, że wszystkie partie to siedlisko nieudaczników, półgłówków,
kombinatorów, po prostu frustratów. Zresztą dopiero – odkąd go z jednej z nich
wywalono. Nasuwa się więc pytanie, czy kontestowanie tego, ciągłe próby, tymczasem nieudane, spotkania się z czołówką władz PO, to nie jest czasem objaw frustracji pana, panie Marku ? Nie mówiąc już o totalnym zakłamaniu. Ale o tym, to już było.
Max Weber.









