wtorek, 11 lutego 2014

Jesteśmy za !

  Radość moja nie miała granic, gdy otworzyłem nowe wydanie Extra i przeczytałem „Kupujesz czy głosujesz”  To bardzo poprawny artykuł. Napisane jest to, co i  my uważamy za słuszne. Twarz znanego polityka, obecnego i byłego nie może być podstawowym kryterium wyboru. Podstawowym kryterium wyboru muszą być kompetencje, pracowitość i realne pomysły. Podstawowym kryterium jest to jakimi ludźmi jesteśmy, co do tej pory zrobiliśmy, co chcemy zrobić.
   Tak kolego RAW, też jesteśmy, tak jak ty,  za wycofaniem się z życia Zduńskiej Woli Marka Trzcińskiego i Piotra Niedźwieckiego ( kolejność nieprzypadkowa). Bo przecież skąd się wziął obecny prezydent naszego miasta?


  Tak jak często nie potrzebna nam jest, wciskana przez handlowców,  kolejna para butów, czy komplet cudownych garnków, tak samo nie potrzeba nam przechodzonych, a co najważniejsze zużytych szyldów. Cieszę się, że taki polityk jak Marek Trzciński, wszak wciąż każe się  tytułować senatorem, a był partyjnym senatorem,  zrozumiał i wycofuje się z poparcia Niedźwieckiego. Bo ten „towar”, a nawet biorąc pod uwagę innych w tym układzie, ten „wielopak” okazał się mocno nietrafionym „zakupem”. I choć  już po miesiącu okazał się bezużyteczny, to dopiero teraz nadarza się okazja by  skutecznie wystąpić z jego reklamacją.
  Tak to odbieram, bo przecież trudno przypuszczać, że taki artykuł ukazał się bez  wiedzy takiego polityka jakim jest  właściciel Extra. Chyba, że coś źle zrozumiałem? A może to tylko chodzi o innych złych polityków popierających innych złych kandydatów ?


Max Weber 

czwartek, 6 lutego 2014

Jan Karski – wielki łodzianin, Polak, Europejczyk


Dzięki życzliwości europosła Jacka Saryusza-Wolskiego spędziłem dwa styczniowe dni w Brukseli. Najważniejszym punktem świetnie zorganizowanego wyjazdu była oczywiście wizyta w Parlamencie Europejskim. Choć nie jestem entuzjastą nowoczesnej architektury wplecionej w struktury starego miasta, to muszę przyznać, że potężne bryły z błękitnego szkła robią wrażenie (widać, że lobby okienne w Brukseli jest równie silne, a może nawet silniejsze, jak w Zduńskiej Woli). 


Pierwsze spotkanie z Jackiem Saryuszem-Wolskim i jego współpracownikami przyniosło garść informacji o instytucjach unijnych, strukturze politycznej PE oraz takich ciekawostkach jak krzywizna i rozmiar bananów oraz dlaczego marchewka została owocem. 


Bardzo interesująca była też audiowizualna podróż w czasie sięgająca genezy pierwszych instytucji europejskich. Po południu uczestniczyliśmy w dwóch panelach poświęconych postaci wielkiego Polaka Jana Karskiego i nowej doktrynie politycznej. Organizatorami spotkania byli europoseł Jacek Saryusz-Wolski i dyrektor Muzeum Historii Polski, Robert Kostro. Debata stanowiła międzynarodową, brukselską inaugurację obchodów Roku Jana Karskiego 2014. Specjalne, bardzo osobiste w wyrazie video-przesłanie przygotował na tę okazję prof. Zbigniew Brzeziński. Historycy i publicyści z kilku europejskich państw opowiadali o życiu Jana Karskiego i jego misji emisariusza państwa podziemnego w czasie II wojny światowej. Opowiadali  jak został aresztowany przez słowackie gestapo i targnął sie na własne życie, aby podczas tortur nie wydać kolegów i  jak odbito go z więziennego szpitala. Karski  w przebraniu niemieckiego żołnierza dwukrotnie wchodził na teren warszawskiego getta oraz obozu przejściowego w Izbicy. Zdobyte informacje o eksterminacji Żydów niósł przez Tatry i daleki Gibraltar do aliantów. Niestety ani Churchil, ani Roosevelt, ani nawet zwierzchnicy społeczności żydowskiej w Stanach, nie dali wiary opowieściom kuriera z Polski. Nie mogli uwierzyć, że w głowach nazistów zrodził się pomysł likwidacji całego narodu. Popełnili grzech zaniechania. Nie zrobili nic, kiedy krematoria pracowały pełną parą. I właśnie, aby dzisiaj uniknąć podobnej sytuacji, Parlament Europejski od jakiegoś czasu pracuje nad doktryną polityczną zwaną " responsibility to protect", czyli "odpowiedzialność za ochronę". Roboczo nazwana doktryną Karskiego miałaby ona zezwalać na interwencję sił międzynarodowych w sytuacji kiedy dochodzi do mordów na ludności cywilnej, a wyczerpały się możliwości rozwiązania konfliktu drogą pokojową. Niezbędne jest jednak bardzo precyzyjne określenie reguł, które wprowadzałyby w życie taką doktrynę.. Należy wyeliminować dwuznaczne sytuacje, kiedy siły międzynarodowe interweniują w pewnych przypadkach , a w innych, jak obecne w Syrii, pozostają bierne. W dyskusji oprócz eurodeputowanych, uczestniczyli były premier Norwegii oraz byli ministrowie spraw zagranicznych Włoch i Hiszpanii. Zwieńczeniem dnia była wystawa fotograficzna poświęcona życiu i "niedokończonej misji" Jana Karskiego, poprzedzona przekazem video prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dzień kolejny upłynął nam na zwiedzaniu zakątków starej Brukseli i drodze powrotnej do Polski. Słowa pochwały za doskonałe przygotowanie wyjazdu należą się Witoldowi Gerliczowi i Agacie Rokseli z łódzkiego biura poselskiego Jacka Saryusza-Wolskiego.


Konrad Pokora

wtorek, 4 lutego 2014

W kolejce po rozum.

  W ciekawych czasach przyszło nam żyć. W ciekawych, ale czy w dobrych? Skala podziałów naszego społeczeństwa osiągnęła taki poziom, że wydaje się, że gorzej już być nie może. Zazwyczaj jednak, ku naszemu ogromnemu zdziwieniu, okazuje się, że może. Pogubiliśmy się w tej galopadzie nienawiści. Za inne poglądy za inną orientację, za inne wyznanie, za cokolwiek. Zapomnieliśmy co jest jeszcze polemiką, a co ślepym kłamliwym, nienawistnym atakiem. Co z tego wynika? Śmierć członka PiS-u w Łodzi, napaść na szefa SLD w Sieradzu, niewybredne hasła pod adresem Premiera.
  W ostatnim wydaniu Extra, mój ulubiony redaktor RAW opisuje, wg niego skandaliczne, nabycie przez prywatne osoby szpitala w Mysłowicach. I choć przyznaje, że szpital ma zadłużenie, i choć przyznaje, że pewnie trzeba będzie dla prawidłowego jego funkcjonowania sporo zainwestować,  to wszystko traci znaczenie w obliczu tego kto go kupił. Traci na znaczeniu, że szpital ma szansę na normalne leczenie mieszkańców tego miasta, zyskuje na znaczeniu fakt, że kupili go min radni, a najważniejsze, że partyjni. Bo co innego gdyby należeli do Forum (samo)Woli, a to byłoby po Bożemu pewnie.


  Stawianie murów, tak prymitywnych, między tymi partyjnymi, a tymi nie partyjnymi to oczywiście taktyka szefa Extra, który chyba zapomina, jak łatwo jest zarazić nienawiścią. Nienawiścią, która przecież w jednej chwili może obrócić się przeciwko tym którzy ją sieją. Już nie raz przekonaliśmy się jak łatwo sprowokować ludzi o ekstremalnych poglądach, którzy  nasiąknięci nienawiścią mają w nosie naszą nietykalność i gotowi są opluć każdego, gotowi są  bić, a nawet strzelać. Bo nie ulega wątpliwości, że „gdy rozum śpi budzą się demony” (Francisco Goya).


Max Weber 

wtorek, 28 stycznia 2014

„Siała baba mak …”

   Pani Agnieszka Mikołajczyk miała być tzw. czarnym koniem ekipy budvarystów. Miała być, ale … . Zacznijmy jednak od początku. Wszyscy już wiemy, że zasady którymi kieruje się ta władza, przy kolejnych awansach, są dość mgliste, a w konsekwencji tego często te awanse są chwilowe.
  Rzecznik prasowy, doradca medialny,  to brzmi dumnie. Czy jednak to, że pisuje się do dość prymitywnego pisemka o sukienkach ślubnych, może być podstawą do bycia rzecznikiem prasowym? Wydaje się, że to trochę mało, ale oczywiście nie dla tzw. senatora VII kadencji. Zasada jest dość prosta. Każdy kandydat na jakiekolwiek ważniejsze stanowisko w mieście, nie wyłączając tego najważniejszego,  ma być spolegliwy. Wiedza? Doświadczenie? To nie ma znaczenia, gdy i jedno i drugie w jego przekonaniu ma on.
  Kompromitacja rzeczniczki prezydenta  posuwała się coraz  dalej. Jednak z racji udziału ( choć dość mizernego) w Extra nie można było jej, tak jak już wielu  wcześniej, ot po prostu „puknąć” ( cytat z pewnej wypowiedzi tzw. senatora). Nie można „puknąć” trzeba „awansować”.

  Pani Agnieszka Mikołajczyk wg Niedźwieckiego „ma teraz  zadania związane z promocją i kulturą”. To oczywiście też brzmi dumnie. No cóż, jeśli osiągnie takie same sukcesy w promocji kultury jak w doradztwie medialnym to pozostaje nam tylko pogratulować kolejnego wizjonerskiego awansu. Zastanawiam się czy za jakiś czas, przy okazji następnego „awansu” Niedźwiecki znów powie „Nie miałem zastrzeżeń do jej dotychczasowej pracy chociaż nie ukrywam, że trzeba uporządkowania... ” ( Nasze Radio 22.01.2014). Niestety wg nas trzeba globalnego uporządkowania. Kiedyś przy okazji łączenia/dzielenia Biura Inwestycji i Infrastruktury Technicznej, Niedźwiecki stwierdził „ Ponieśliśmy pewne fiasko, eksperyment (…) się nie powiódł … „ Który to już z kolei eksperyment się nie powiódł? Aż trudno zliczyć.
 „Siała baba mak, nie wiedziała jak, a dziad wiedział ... ”. Tylko czy na pewno dziad wiedział jak ?

Max Weber

piątek, 24 stycznia 2014

Pracowity tydzień prezydenta

   W moim dość bogatym życiu zawodowym miałem przyjemność spotkać wielu fajnych ludzi. Ludzi z ogromną ilością pomysłów i równie dużą energią do ich realizacji. Zazwyczaj nienastawieni na  eksponowanie swojej osoby, a bardziej na realizację  tego co im w duszy gra. To chyba taka cecha ludzi czynu.
  Ale jak to w życiu bywa spotkałem także ludzi hałaśliwych, zadufanych w sobie dla których eksponowanie własnej osoby, przez pryzmat obiecanek i nierealistycznych planów było ważniejsze niż realizacja czegokolwiek. Ich byt to wieczne planowanie. Ich byt to nieustanne zaskakiwanie nowymi pomysłami bez brania  odpowiedzialności za ich realizację. To takie stwarzanie wrażenia kogoś niezwykle pracowitego, innowacyjnego, energicznego, ot motor postępu i rozwoju. To taki … Niedźwiecki.
  

  Bzdura ? Chyba nie. Proszę poczytać jego wypowiedzi naszpikowane  obietnicami; planami ulic, rond, aquaparków itp...  które za jego urzędowania nigdy nie zostaną zrealizowane, choćby urzędował kolejne 10 lat. Proszę posłuchać jego konferencji prasowych. To tworzenie wrażenia, że na skutek jego działań i jego decyzji,  sukces goni sukces. A tak konkretnie ? Nic. Kolejne plany, kolejne mrzonki. Kolejne ubieranie się w nie swoje szaty. Kolejne projekty. Tak tworzy się świetlaną, ale niestety tylko wirtualną przyszłość naszego miasta.
   A pod marynarką, z tyłu, ma taki mały kluczyk, który od czasu do czasu nakręca ten z VII kadencji.

Max Weber

sobota, 18 stycznia 2014

Moralni niemoralni.

  Sam nie przypuszczałem, że z bełkotu  Extra da się aż tyle wycisnąć przeciwko aktualnym włodarzom  miasta. Widać polubili strzelanie sobie w stopę.  „ Samorządy bez partii politycznych ! Partia o Ciebie zadba !” krzyczy wielkim tytułem (P.M.). Po czym wymienia sprośności jakich dopuścił się jeden z posłów prawicy. Czy to kłamstwo ? Oczywiście, że nie. Tak było. Zresztą nie on jeden i nie tylko z tej partii. Fakt znany i obszernie opisywany niemal we wszystkich gazetach także w internecie i w rozmaitych programach informacyjnych TV. Dlaczego? Po pierwsze bo jest naganny. Po drugie bo dotyczy osoby publicznej. Publicznej  w skali kraju. Dlaczego nikt  nie napisze o naszych lokalnych działaczach zachowujących się niemoralnie? Ano dlatego, że są lokalnymi działaczami. W czym jest lepszy działacz Forum, który zachowuje się w sposób wyjątkowo niemoralny, od tego przykładowego, wymienionego przez (P.M.), posła.? Niczym !


  „ Możemy głosować na ludzi, których znamy, którzy się sprawdzili, którzy nie są skażeni partyjnym cwaniactwem (P.M.)”. Czytamy dalej. Zastanawiam się tylko dlaczego wg PM, to ewentualne partyjne cwaniactwo ma być gorsze od tego cwaniactwa występującego pod szyldem Forum Dobrej (samo)Woli. Oba są złe. Ale policzmy ile to cwaniaków z PO, z PiS, czy choćby z koalicyjnego SLD zarobiło np. przy budowie Ratusza. Nikt !  A ile z Forum?  Ludzie z Forum, w tej kadencji „wyjątkowo się sprawdzili”. Wszyscy  znamy  ich i ich cwaniactwo, i  mam nadzieję, że w związku z tym głosować na nich nie będziemy. Bo ludzie nie dzielą się na partyjnych i bezpartyjnych, panie PM, ale jak mówił Pawlak w „Samych swoich”, na mądrych i głupich, a my możemy dodać, że także na uczciwych i nieuczciwych.

Max Weber

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Z głową w chmurach


  Dobremu samopoczuciu Piotra Niedźwieckiego końca nie widać. Zachwyt nad sobą, nad tym czego dokonał w trakcie tych prawie 5 lat, to szczyt narcyzmu. Inwestycja za inwestycją, zmiany, zmiany, zmiany. A tak naprawdę? Zmiany i owszem ale głównie w Urzędzie Miasta. Praca w magistracie to niemal jak rosyjska ruletka. Pan Marek kręci bębenkiem colta, o przepraszam senator VII kadencji, a Niedźwiecki naciska spust, co kilka tygodni/miesięcy i już po zmianie.


 Trzeba przyznać, że zabawa przednia, bo to przecież wszystko dla dobra nas wszystkich. Co jeszcze zrobiono dla dobra nas wszystkich? Tak do końca ? Zieloną i …. i nic. Przez 5 lat, poza wymienioną już ulicą, nie zrobiono od a do z - Nic. Wszystko co miasto rozpoczęło trwa,  najczęściej trwa na poziomie projektów. To co jest robione, robione jest bez końca. Poprawiane jest nieustannie, nawet tuż po pozornym zakończeniu ( choćby kamienice). Przesuwanie terminu oddania tzw. ratusza to już klasyka tej ekipy.
   „Jesteśmy spokojni o miejskie finanse ( przy prawie 40 mln zadłużeniu? Pozazdrościć i wiedzy i optymizmu). Chcemy budować miasto przyjazne mieszkańcom, uporządkowane i schludne (ze zraszaczem za 70 tys. zł przy ratuszumiastem z lekka wyludniającym się, bez perspektyw dla młodych). Zduńska Wola zasługuje na pozytywną zmianę ( i to jedyna i  bardzo słuszna konkluzja Panie Niedźwiecki, zmiana jest wręcz konieczna) – mówi prezydent z ramienia Forum Dobrej (nie)Woli. „ ( Extra 09.01.2014r.)
„ Kiedy rozpoczynaliśmy rewitalizację centrum miasta niektórzy twierdzili, że zabraknie na inne inwestycje. Okazuje się, że środków wcale nie brakuje” (Extra jw.). No oczywiście, że nie brakuje. Przecież te 99,9 tys. zł na inwestycje, przy budżecie ponad 100 mln zł to niewyobrażalna kupa kasy!!! Ile z tego dobra można zrobić, to chyba tylko Piotr Niedźwiecki wie. Widać, że teraz to dopiero inwestycje pójdą pełną parą. Może nawet z aquaparkiem !?

Max Weber